Piękny, słoneczny dzień. Królowa Elsa przechadzała się właśnie uliczkami królestwa Arendelle.
Budziła respekt wszystkich dookoła.
Nagle przy jej boku stanął przystojny brunet i zapytał:
-Królowo! Czy mógłbym z królową trochę porozmawiać?
-O co chodzi? -odpowiedziała chłodno Elsa.
-Wolałbym na osobności... -ściszył ton mężczyzna- Chodzi o pani rodziców.
Poszli więc do zamku.
-No więc -zaczął brunet- Mój dziadek znał pani rodziców. Teraz on... już nas opuścił i prosił mnie o przekazanie ci tego listu.
Brunet podał królowej starą kartkę z widocznymi plamami łez i herbaty.
Treść listu była następująca:
"Droga Elso,
Gdy przeczytasz ten list, my będziemy już martwi.
Chcielibyśmy ci przekazać jedną ważną informacje: Twoja siostra też jest wyjątkowa i ma umiejętności, które mogą przysporzyć Wam wiele kłopotów.
Gdy będziecie mieć kłopoty, po prostu ucieknijcie z Arendelle. Skoro Tobie się udało (a mam taką nadzieję), to Twojej siostrze też. Bądźcie razem.
Matka i Ojciec"
Królowa miała łzy w oczach, lecz starała się zachować zimny wyraz twarzy. W jej głowie kłębiły się setki myśli. "Umiejętności"? "kłopotów"? "ucieknijcie"? Co to ma wszystko znaczyć...?
Elsa miała dziesiątki słów do powiedzenia,lecz powiedziała tylko:
-Dziękuję.
Teraz myślała tylko:
"Muszę z nią porozmawiać. Muszę wszystko to wytłumaczyć"
Zwinęła list i wyszła z komnaty, prosto do pokoju swojej siostry.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz