Była już w środku.
-Anka, muszę coś ci przekazać.
Podała jej list.
Anna przeczytała go kilka razy i ze zdziwieniem spojrzała na swoje ręce, potem na Elsę.
-C-co to ma znaczyć? -wymamrotała.
-Nie wiem... Spróbuj coś... -odpowiedziała siostra.
Anna pstryknęła palcami. Nic.
Klasnęła w dłonie. Nic.
Wyrzuciła rękami przed siebie, wycelowała w zamkniętą szafę i nagle - szafa otworzyła się z wielkim hukiem i wyrzuciła z siebie ubrania.
-CO TO MIAŁO BYĆ?-wrzasnęła (z uzasadnieniem) Anna.
-Chyba to własnie twoja "umiejętność". -uśmiechnęła się Elsa -Wiatr. -dodała po chwili.
Księżniczka chodziła zdenerwowana po pokoju, po chwili opuściła ręce w dół i...
Uniosła się! Poleciała!
-Pomocy! Ratunku! -krzyczała.
-Uspokój się! USPOKÓJ SIĘ! -powtarzała Elsa.
-Nie mogę!
Siostra podbiegła do Anny, chwyciła ją za nogi i ściągnęła na ziemię.
-Może być ciężko, ale damy sobie radę.
-Na pewno?
-Na pewno. Razem?
-Razem...
Do pokoju wtargnął wcześniej wspomniany brunet i chwycił Elsę w pasie. Wybiegł z pokoju tak szybko, że nawet Anna nie zdążyła wstać.
Otworzyła drzwi i rozejrzała się w obie strony.
Bruneta już tam nie było...
-Szukać wysokiego bruneta! Wziął królowa! WZIĄŁ KRÓLOWĄ!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz