Wracam po dłuuuuugiej nieobecności!
-----------------------
Tymczasem w domu bruneta...
Było to na odludziu, poza granicami Arendelle.
Mężczyzna rzucił Elsę na fotel.
-Kim ty jesteś? Gdzie my jesteśmy? -zapytała.
-W moim domku, kochana. -odpowiedział. - Jak ci się podoba?
-Gdzie jest moja siostra?
Elsa zawsze myślała o Annie. Dbała o nią, jak tylko mogła, starając się nadrobić stracone dzieciństwo.
-Po co mnie tu zabrałeś?
-Aaach, to długa historia. Zastanawiałaś się może kiedyś, czemu ciebie i twoją siostrę obdarzono "specjalnymi" mocami?
To przez mojego dziadka. Był magiem, tworzył eliksiry i inne takie.
Twoja matka bardzo chciała mieć dzieciaka, ale ciągle jej się to nie udawało. Poszła więc do mojego dziadka. Opracował jakiś tam eliksir, a jak twoja matka go wypiła, urodziła ciebie. Jednak dziadzio nie przewidział, że mogą wyjść z tego skutki uboczne. Z twoją siostrą było tak samo. Nadal nie wiem, jak to mogło się stać, więc chcę... przeprowadzić badania na was i dokończyć jego dzieło.
-Więc czemu przyprowadziłeś tu tylko mnie?
-Och, to całkiem proste. Działasz na swoją siostrę jak magnes. Pewnie niedługo sama tu przyjdzie. A tym czasem...
Brunet uderzył Elsę w głowę. Królowej zrobiło się czarno przed oczami i zemdlała.
Obudziła się przykuta do ściany...
u boku swojej siostry.
-Po coś ty tu przylazła?! -zapytała zdenerwowana królowa.
-No musiałam się ratować! -odpowiedziała.
-Nawet nie wiesz, jakie ściągasz niebezpieczeństwo na siebie i całe królestwo?
-Przepraszam...
-Muszę coś zrobić. Wtedy będziemy mogły stąd uciec.
-Mogę ci pomóc?
-Zostaw to mnie.
Do pokoju wszedł brunet chcąc rozpocząć badania. Elsa w tym momencie chwyciła za pistolet leżący na półce (niemądrym posunięciem było postawienie boni palnej w tym pokoju), lecz zawahała się. W końcu strzeliła i mężczyzna padł na podłogę.
-Przyciągnij tylko klucze. -powiedziała.
Anna zrobiła, jak jej nakazano i otworzyła łańcuchy.
Dziewczyny uciekły do swojego królestwa.
Nikt nie szukał tego bruneta. Może jego historia jest jedną wielką bujdą?
nie wiem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz