poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Tajemnicza 1

Godzina 7.45
Dzyyyń!
Właśnie zadzwonił budzik 10-letniej Julianny (którą wszyscy i tak nazywają Julka). Mozolnie przeciągnęła się i zsunęła z łóżka. Podeszła do okna i odsunęła zasłony. Światło słoneczne delikatnie musnęło po jej niebieskich, sennych jeszcze oczach.
Zjadła szybko śniadanie, umyła zęby, ubrała białą koszulę oraz czarne spodnie i uczesała swoje długie, czarne włosy. Wyszła z domu. Była 8.30 - akurat pół godziny do rozdania świadectw i oficjalnego końca roku szkolnego. Pół godziny - idealny czas do odwiedzenia Emilii.
Emilia (dla Julki Emilka) była dwa lata starsza od Julki. Miała rude włosy do łopatek i oczy o bliżej nieokreślonym kolorze; zależy od nastroju. (Julka myślała, że to przez geny - jej mama ma tak samo)
Dziewczyny były najlepszymi przyjaciółkami.
10-latka zapukała do drzwi Emilii i otworzyła jej już ubrana. Weszły do środka i porozmawiały o tym, co będą robić w wakacje.
-Ja już dziś jadę nad morze na dwa dni. Jest daleko, więc będziemy na miejscu dopiero jutro nad ranem. A ty? Jedziesz gdzieś? -spytała Julka.
-Ja? Yyy... nigdzie nie jadę. -odpowiedziała ruda niepewnie.
-Dobra, idziemy już?
-Spoko.
Poszły więc do szkoły. Nie miały daleko, więc zbytnio się nie  spieszyły.
Po rozdaniu świadectw dziewczyny poszły do domu Julki, by tam mogła zacząć się pakować.
-No to... baw się dobrze. -powiedziała Emilka i przytuliła przyjaciółkę. -Będę tęsknić. -dodała.
-Też -powiedziała Julka i uśmiechnęła się.
-Pa pa.
Emilia wyszła, a Julka zaczęła się pakować. Gdy chwyciła za portfel z pieniędzmi, do jej głowy nagle uderzył silny ból, którym zbytnio się nie przejęła.
Spakowała portfel i resztę rzeczy i zeszła na dwór, gdzie już czekali jej rodzice. Wsiadła do samochodu i pomyślała sobie: "To będą wspaniałe dni"
A czy tak było, dowiecie się w następnym rozdziale.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz