Julka rozejrzała się, lecz nikogo nie zobaczyła. Była sama na wielkiej plaży. W tej chwili nie słyszała żadnego dźwięku oprócz szumu fal i własnych myśli.
Rozwarła dłoń, w której trzymała klejnot. Zaczęła wpatrywać się w niego, oglądała każdy szczegół, nawet najmniejszy detal...
Leżała tak długo. Mijały tak kolejne sekundy, minuty...
Aż wstała wreszcie, otrząsnęła się z piasku i poszła do hotelu zjeść obiad (jak zwykle były to naleśniki z serem oraz szklanka soku pomarańczowego).
Po obiedzie nadszedł czas powrotu do domu. Julka postanowiła uwiecznić te wspomnienia i nagrywać drogę powrotną telefonem.
Nagle zobaczyła chmurę dymu w oddali. Okazało się, że dym był wynikiem wypadku drogowego. Przy zniszczonym samochodzie leżał nieprzytomny chłopak cały we krwi. Julia odruchowo chwyciła za klejnot i powtarzała zdenerwowana w myślach:
"Proszę, wstań....."
I...
Wstał!
Dziewczyna nie uwierzyła w to, co właśnie zobaczyła. Jak to możliwe? Przecież on wyglądał na nieżywego... Tak sobie ot co wstał??
Gdy poszkodowany zobaczył zniszczony samochód od razu uciekł w nieludzkim wręcz tempie.
"Co się właśnie stało?" -pomyślała właśnie Julia.
Przez resztę podróży nie wydarzyło się nic ciekawego, a przynajmniej Julia oszołomiona tym dziwnym zdarzeniem na nic nie zwracała większej uwagi.
Gdy już była w domu, rzuciła torbę na podłogę i opowiedziała wszystko oraz pokazała naszyjnik.
A jak zareagowała Emilia, dowiecie się w następnym rozdziale...
środa, 23 kwietnia 2014
Tajemnicza 2
Przepraszam ale nie bedzie dzisiaj polskich znakow (problemy z klawiatura), pozniej je moze dam.
--------------------------------
Rodzina Julki byla juz w drodze nad morze. Bez wiekszego pospiechu przejezdzali autostrada.
Gdy byli juz przy hotelu dziewczynke powital wlasciciel budynku i zaprowadzil jej rodzicow do ich pokoju.
Rodzice mieli do Julki duze zaufanie, wiec pozwolili jej na samotny spacer po stoiskach i straganach.
Szla tak waska uliczka, az spostrzegla piekny naszyjnik wiszacy na jednym ze stoisk na honorowym miejscu. Byl to duzy klejnot na zlotym wisiorku. W przeciwienstwie do innych rzeczy, ten naszyjnik byl jedynym swoim egzemplarzem.
-Ile kosztuje ten naszyjnik? -spytala Julka.
Zza lady wysunela sie nagle starsza kobieta z chusta na glowie i syknela:
-Dla Ciebie za darmo, z Zeusem (tu powiedziala cos strasznie cicho i niezrozumiale)...
-To poprosze...
Julka zastanowiona tym, co powiedziala starsza kobieta. "Z Zeusem..."? Tym greckim bogiem?
Pobiegla szybko do hotelu i pochwalila sie swoim nabytkiem.
-Bardzo ladny. -powiedziala jej mama.
Popoludnie Julka spedzila niezbyt ciekawie, wiec w sumie nie ma o czym opowiadac.
Za to w nocy wydarzylo sie cos strasznego.
Julka juz spala.
Snila jej sie wielka budowla, cos w rodzaju kaplicy. Zwiedzala ja wzrokiem, az dostrzegla postac lezacom na wielkim dywanie. Podeszla tam i zobaczyla Emilie, swa najlepsza przyjaciolke.
Z ust leciala jej krew i wygladala strasznie slabo.
Przy drzwiach stal chlopak w wieku Emilii. W sumie trudno bylo go nazwac chlopakiem, wygladal predzej na dzikie zwierze, lecz na widok lezacej na podlodze mlodej dziewczyny uspokoil sie i wygladal normalnie.
Wtedy sen sie skonczyl. Byla 2.30 w nocy i po przebudzeniu Julka nie mogla juz spac, tylko ciagle rozmyslala i patrzyla przez okno, czekajac na wschod slonca.
O swicie zostawila tylko kartke rodzicom z napisem "ide na plaze" i tak zrobila.
Siedziala na piasku z wisiorkiem w reku, gdy nagle uslyszala meski glos, ktory mowil:
"Szykuj sie, bo przygoda juz na ciebie czeka"
Co to byl za glos? Dowiecie sie w nastepnym rozdziale...
--------------------------------
Rodzina Julki byla juz w drodze nad morze. Bez wiekszego pospiechu przejezdzali autostrada.
Gdy byli juz przy hotelu dziewczynke powital wlasciciel budynku i zaprowadzil jej rodzicow do ich pokoju.
Rodzice mieli do Julki duze zaufanie, wiec pozwolili jej na samotny spacer po stoiskach i straganach.
Szla tak waska uliczka, az spostrzegla piekny naszyjnik wiszacy na jednym ze stoisk na honorowym miejscu. Byl to duzy klejnot na zlotym wisiorku. W przeciwienstwie do innych rzeczy, ten naszyjnik byl jedynym swoim egzemplarzem.
-Ile kosztuje ten naszyjnik? -spytala Julka.
Zza lady wysunela sie nagle starsza kobieta z chusta na glowie i syknela:
-Dla Ciebie za darmo, z Zeusem (tu powiedziala cos strasznie cicho i niezrozumiale)...
-To poprosze...
Julka zastanowiona tym, co powiedziala starsza kobieta. "Z Zeusem..."? Tym greckim bogiem?
Pobiegla szybko do hotelu i pochwalila sie swoim nabytkiem.
-Bardzo ladny. -powiedziala jej mama.
Popoludnie Julka spedzila niezbyt ciekawie, wiec w sumie nie ma o czym opowiadac.
Za to w nocy wydarzylo sie cos strasznego.
Julka juz spala.
Snila jej sie wielka budowla, cos w rodzaju kaplicy. Zwiedzala ja wzrokiem, az dostrzegla postac lezacom na wielkim dywanie. Podeszla tam i zobaczyla Emilie, swa najlepsza przyjaciolke.
Z ust leciala jej krew i wygladala strasznie slabo.
Przy drzwiach stal chlopak w wieku Emilii. W sumie trudno bylo go nazwac chlopakiem, wygladal predzej na dzikie zwierze, lecz na widok lezacej na podlodze mlodej dziewczyny uspokoil sie i wygladal normalnie.
Wtedy sen sie skonczyl. Byla 2.30 w nocy i po przebudzeniu Julka nie mogla juz spac, tylko ciagle rozmyslala i patrzyla przez okno, czekajac na wschod slonca.
O swicie zostawila tylko kartke rodzicom z napisem "ide na plaze" i tak zrobila.
Siedziala na piasku z wisiorkiem w reku, gdy nagle uslyszala meski glos, ktory mowil:
"Szykuj sie, bo przygoda juz na ciebie czeka"
Co to byl za glos? Dowiecie sie w nastepnym rozdziale...
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Tajemnicza 1
Godzina 7.45
Dzyyyń!
Właśnie zadzwonił budzik 10-letniej Julianny (którą wszyscy i tak nazywają Julka). Mozolnie przeciągnęła się i zsunęła z łóżka. Podeszła do okna i odsunęła zasłony. Światło słoneczne delikatnie musnęło po jej niebieskich, sennych jeszcze oczach.
Zjadła szybko śniadanie, umyła zęby, ubrała białą koszulę oraz czarne spodnie i uczesała swoje długie, czarne włosy. Wyszła z domu. Była 8.30 - akurat pół godziny do rozdania świadectw i oficjalnego końca roku szkolnego. Pół godziny - idealny czas do odwiedzenia Emilii.
Emilia (dla Julki Emilka) była dwa lata starsza od Julki. Miała rude włosy do łopatek i oczy o bliżej nieokreślonym kolorze; zależy od nastroju. (Julka myślała, że to przez geny - jej mama ma tak samo)
Dziewczyny były najlepszymi przyjaciółkami.
10-latka zapukała do drzwi Emilii i otworzyła jej już ubrana. Weszły do środka i porozmawiały o tym, co będą robić w wakacje.
-Ja już dziś jadę nad morze na dwa dni. Jest daleko, więc będziemy na miejscu dopiero jutro nad ranem. A ty? Jedziesz gdzieś? -spytała Julka.
-Ja? Yyy... nigdzie nie jadę. -odpowiedziała ruda niepewnie.
-Dobra, idziemy już?
-Spoko.
Poszły więc do szkoły. Nie miały daleko, więc zbytnio się nie spieszyły.
Po rozdaniu świadectw dziewczyny poszły do domu Julki, by tam mogła zacząć się pakować.
-No to... baw się dobrze. -powiedziała Emilka i przytuliła przyjaciółkę. -Będę tęsknić. -dodała.
-Też -powiedziała Julka i uśmiechnęła się.
-Pa pa.
Emilia wyszła, a Julka zaczęła się pakować. Gdy chwyciła za portfel z pieniędzmi, do jej głowy nagle uderzył silny ból, którym zbytnio się nie przejęła.
Spakowała portfel i resztę rzeczy i zeszła na dwór, gdzie już czekali jej rodzice. Wsiadła do samochodu i pomyślała sobie: "To będą wspaniałe dni"
A czy tak było, dowiecie się w następnym rozdziale.
Dzyyyń!
Właśnie zadzwonił budzik 10-letniej Julianny (którą wszyscy i tak nazywają Julka). Mozolnie przeciągnęła się i zsunęła z łóżka. Podeszła do okna i odsunęła zasłony. Światło słoneczne delikatnie musnęło po jej niebieskich, sennych jeszcze oczach.
Zjadła szybko śniadanie, umyła zęby, ubrała białą koszulę oraz czarne spodnie i uczesała swoje długie, czarne włosy. Wyszła z domu. Była 8.30 - akurat pół godziny do rozdania świadectw i oficjalnego końca roku szkolnego. Pół godziny - idealny czas do odwiedzenia Emilii.
Emilia (dla Julki Emilka) była dwa lata starsza od Julki. Miała rude włosy do łopatek i oczy o bliżej nieokreślonym kolorze; zależy od nastroju. (Julka myślała, że to przez geny - jej mama ma tak samo)
Dziewczyny były najlepszymi przyjaciółkami.
10-latka zapukała do drzwi Emilii i otworzyła jej już ubrana. Weszły do środka i porozmawiały o tym, co będą robić w wakacje.
-Ja już dziś jadę nad morze na dwa dni. Jest daleko, więc będziemy na miejscu dopiero jutro nad ranem. A ty? Jedziesz gdzieś? -spytała Julka.
-Ja? Yyy... nigdzie nie jadę. -odpowiedziała ruda niepewnie.
-Dobra, idziemy już?
-Spoko.
Poszły więc do szkoły. Nie miały daleko, więc zbytnio się nie spieszyły.
Po rozdaniu świadectw dziewczyny poszły do domu Julki, by tam mogła zacząć się pakować.
-No to... baw się dobrze. -powiedziała Emilka i przytuliła przyjaciółkę. -Będę tęsknić. -dodała.
-Też -powiedziała Julka i uśmiechnęła się.
-Pa pa.
Emilia wyszła, a Julka zaczęła się pakować. Gdy chwyciła za portfel z pieniędzmi, do jej głowy nagle uderzył silny ból, którym zbytnio się nie przejęła.
Spakowała portfel i resztę rzeczy i zeszła na dwór, gdzie już czekali jej rodzice. Wsiadła do samochodu i pomyślała sobie: "To będą wspaniałe dni"
A czy tak było, dowiecie się w następnym rozdziale.
Nowa Seria - "Tajemnicza"
Niedługo pojawi się 1 rozdział nowej serii pt.: "Tajemnicza"
Bądźcie czujni!
Bądźcie czujni!
niedziela, 6 kwietnia 2014
Elsa 3 K O N I E C
Wracam po dłuuuuugiej nieobecności!
-----------------------
Tymczasem w domu bruneta...
Było to na odludziu, poza granicami Arendelle.
Mężczyzna rzucił Elsę na fotel.
-Kim ty jesteś? Gdzie my jesteśmy? -zapytała.
-W moim domku, kochana. -odpowiedział. - Jak ci się podoba?
-Gdzie jest moja siostra?
Elsa zawsze myślała o Annie. Dbała o nią, jak tylko mogła, starając się nadrobić stracone dzieciństwo.
-Po co mnie tu zabrałeś?
-Aaach, to długa historia. Zastanawiałaś się może kiedyś, czemu ciebie i twoją siostrę obdarzono "specjalnymi" mocami?
To przez mojego dziadka. Był magiem, tworzył eliksiry i inne takie.
Twoja matka bardzo chciała mieć dzieciaka, ale ciągle jej się to nie udawało. Poszła więc do mojego dziadka. Opracował jakiś tam eliksir, a jak twoja matka go wypiła, urodziła ciebie. Jednak dziadzio nie przewidział, że mogą wyjść z tego skutki uboczne. Z twoją siostrą było tak samo. Nadal nie wiem, jak to mogło się stać, więc chcę... przeprowadzić badania na was i dokończyć jego dzieło.
-Więc czemu przyprowadziłeś tu tylko mnie?
-Och, to całkiem proste. Działasz na swoją siostrę jak magnes. Pewnie niedługo sama tu przyjdzie. A tym czasem...
Brunet uderzył Elsę w głowę. Królowej zrobiło się czarno przed oczami i zemdlała.
Obudziła się przykuta do ściany...
u boku swojej siostry.
-Po coś ty tu przylazła?! -zapytała zdenerwowana królowa.
-No musiałam się ratować! -odpowiedziała.
-Nawet nie wiesz, jakie ściągasz niebezpieczeństwo na siebie i całe królestwo?
-Przepraszam...
-Muszę coś zrobić. Wtedy będziemy mogły stąd uciec.
-Mogę ci pomóc?
-Zostaw to mnie.
Do pokoju wszedł brunet chcąc rozpocząć badania. Elsa w tym momencie chwyciła za pistolet leżący na półce (niemądrym posunięciem było postawienie boni palnej w tym pokoju), lecz zawahała się. W końcu strzeliła i mężczyzna padł na podłogę.
-Przyciągnij tylko klucze. -powiedziała.
Anna zrobiła, jak jej nakazano i otworzyła łańcuchy.
Dziewczyny uciekły do swojego królestwa.
Nikt nie szukał tego bruneta. Może jego historia jest jedną wielką bujdą?
nie wiem...
-----------------------
Tymczasem w domu bruneta...
Było to na odludziu, poza granicami Arendelle.
Mężczyzna rzucił Elsę na fotel.
-Kim ty jesteś? Gdzie my jesteśmy? -zapytała.
-W moim domku, kochana. -odpowiedział. - Jak ci się podoba?
-Gdzie jest moja siostra?
Elsa zawsze myślała o Annie. Dbała o nią, jak tylko mogła, starając się nadrobić stracone dzieciństwo.
-Po co mnie tu zabrałeś?
-Aaach, to długa historia. Zastanawiałaś się może kiedyś, czemu ciebie i twoją siostrę obdarzono "specjalnymi" mocami?
To przez mojego dziadka. Był magiem, tworzył eliksiry i inne takie.
Twoja matka bardzo chciała mieć dzieciaka, ale ciągle jej się to nie udawało. Poszła więc do mojego dziadka. Opracował jakiś tam eliksir, a jak twoja matka go wypiła, urodziła ciebie. Jednak dziadzio nie przewidział, że mogą wyjść z tego skutki uboczne. Z twoją siostrą było tak samo. Nadal nie wiem, jak to mogło się stać, więc chcę... przeprowadzić badania na was i dokończyć jego dzieło.
-Więc czemu przyprowadziłeś tu tylko mnie?
-Och, to całkiem proste. Działasz na swoją siostrę jak magnes. Pewnie niedługo sama tu przyjdzie. A tym czasem...
Brunet uderzył Elsę w głowę. Królowej zrobiło się czarno przed oczami i zemdlała.
Obudziła się przykuta do ściany...
u boku swojej siostry.
-Po coś ty tu przylazła?! -zapytała zdenerwowana królowa.
-No musiałam się ratować! -odpowiedziała.
-Nawet nie wiesz, jakie ściągasz niebezpieczeństwo na siebie i całe królestwo?
-Przepraszam...
-Muszę coś zrobić. Wtedy będziemy mogły stąd uciec.
-Mogę ci pomóc?
-Zostaw to mnie.
Do pokoju wszedł brunet chcąc rozpocząć badania. Elsa w tym momencie chwyciła za pistolet leżący na półce (niemądrym posunięciem było postawienie boni palnej w tym pokoju), lecz zawahała się. W końcu strzeliła i mężczyzna padł na podłogę.
-Przyciągnij tylko klucze. -powiedziała.
Anna zrobiła, jak jej nakazano i otworzyła łańcuchy.
Dziewczyny uciekły do swojego królestwa.
Nikt nie szukał tego bruneta. Może jego historia jest jedną wielką bujdą?
nie wiem...
Subskrybuj:
Posty (Atom)